czwartek, 16 maja 2013

dance or die

kupiłam dziś dużo książek i dużo poezji 
na pierwszy ogień idzie śliczna, szara książeczka 




*** 

RANO policzyłem butelki stojące obok lodówki

Tak, to mógł być powód
Jeśli go potrzebowałaś

Zresztą, rano, jakie rano
Mówimy raczej o godzinie późnopopołudniowej

Niech rani nas światło późnego popołudnia
bardziej dojrzałe niż jesienna kukurydza

Niech rani nas późna miłość
nareszcie dojrzewająca

Niech rani nas co chce
i gdzie chce

Ale nie za mocno
i nie za wcześnie rano.






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz