wtorek, 18 września 2012

Rudcenkova



Gabinet 

Jestem środkiem pokoju,
przez który przesypują się kości.

Język roślin, srebrna szafa.

Leżę, patrzę w ciemność, 
głowa pod poduszką,
czuwające zwierzę,
które za dnia nawiązuje kontakty.

Wydawać by się mogło, że miasto bez nas nie istnieje.

Nie należę do nikogo.
Moja twarz jest elastyczna,
wystarczy noc i nic nie pamiętam.


foto: polaroid 35mm, kodak, wrzesień 2012

wiersz: Katerina Rudcenkova w przekładzie J. Pacześniaka

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz