wtorek, 10 lipca 2012

Tomek Pułka nie żyje

Mimo, że ciężko mi w to uwierzyć, to podobno prawda. Tomka nie znałam dobrze, ale pamiętam, że poznaliśmy się w tym samym IX LO w Krakowie, dzięki bibliotekarce którą często odwiedzał. Żartował, że wyda mi tomik wierszy w zamian za cielesne uciechy. (A może nie żartował?)


Przykra to sprawa, bo jego wiersze lubiłam od początku. 
Tomek, pozdrowię Kobierzyn od Ciebie.

Mój ukochany wiersz Tomka:

"Blenda"

Moje oczy są w coraz to gorszym stanie.
Nie chodzi o wadę, nie mówię o jaskrze.
Kiedy wieszam pranie i na siebie patrzę
- moje oczy widzą codzienne umieranie


jeszcze pojedynczego ciała, bo jeszcze
się mieszczę w tej warunkującej rozstanie
powłoce z papieru zwilżonego śliną.
Nasze łodzie się miną (grymas uśmiechu),

nasze łodzie się mienią (brokat i cekiny).
Opowieść o kolorze, który zgubił znaczenie
- piękne mówienie, zdrobnione do "rozmówka"
na kursie języka, najlepiej angielskiego.

Przecież nie dostrzegą różnicy w zapisie.
Moje oczy są w coraz, coraz to gorszym 
stanie. Kiedyś były tylko "smutne", 
teraz to jest "rozpacz".
To nie siedzi 

we mnie, tylko "podczas siebie". Taki 
akt własności, żeby był czasownik. Taki 
akt własności, żeby przyjąć gości i 
częstować ciałem (idea chrześcijaństwa 

to przejście z "szukałem" do jesień
widocznego na murach). "Która jest?" Tak, 
to tutaj. "Mam nadzieję, że zdążę." Bardzo
ładne miejsce. "Dziękuję." Proszę się rozgościć.




dni trzy

siódma rano to dobra godzina, żeby się uśmiechać w pociągowej "palarni"


takie starocie w Starachowicach

u babci w kuchni

książka z półki babcinej

ew-ka, rozkład jazdy, zapraszam

widok, że niby fascynujący

starachowice, lubię takie samochody

starachowice, lubię takie cienie

tak.

w kuchni babcia pozwoliła mi palić, chociaż i tak była w szoku, że posiadam ten (nie)chlubny nałóg. ale dałyśmy radę

w skarżysku kamiennej czekam na pociąg, przyjechał 18:45

kończę palenie wczoraj, w gorszych warunkach i bardziej zmęczona.



piątek, 6 lipca 2012

oddychanie

jutro o 6:18 wyjadę z przybytku krakowskiego dworca na południu miasta w stronę północnego wschodu. będę chronić się w starych (sic!) murach starachowickich bloków, bram i parków oraz jednego jedynego podupadającego kina. niestraszne mi upały, bo planuję jechać z głową wystawioną z pociągu, czasem tylko zaciągając się fajką.

Starachowice z przeszłości oczami mojej Smeny 8m:

tu oczami mojej cyfry:

a jechać będę tak jak kiedyś:

tęskniłam za pociągami i za rodzinnym miastem mojej rodzicielki, wracam.

ps. tak wyglądałam wczoraj żegnając Park Jordana
uśmiech, klik!





środa, 4 lipca 2012

Halina Poświatowska - Fryne

04.07.2012


Z czerwonego piekła na zielonym płomieniu uniosła się i nie wróciła. Płakali diabli skuleni w kątach a Belzebub gryzł ze złości napięstki. Mefisto w filozoficznej zadumie podpierał brodę kostyczną ręką wzruszał ramieniem. Zgrzytnął Belzebub - dym zasnuł czerwone łóżka - chichocząc dziewczyny zniknęły w płomiennych oparach. Diabli szlochali w głos. Mefisto wzruszył ramieniem. Kiedy Belzebub wstał z pluszowego krzesła i tupnął racicą - znieruchomiały dziewczyny na tapczanach. Cóż - rzekł Mefisto - zbyt piękna - zbyt piękna aby ją potępić.

oda do benzodiazepin






 b ą d ź c i e






poniedziałek, 2 lipca 2012

Monet


“ People discuss my art and pretend to understand
as if it were necessary to understand,
when it’s simply necessary to love. ”
— Claude Monet


Claude Monet, 'Bathing at La Grenouillore', 1869

Claude Monet, Seinebecken bei Argenteuil, 1872

Claude Monet,  Palazzo da Mula, Venedig, 1908

niedziela, 1 lipca 2012

                                                                        01. 07. 2012


“ Mnie ten miesiąc nie spada z nieba - przychodzi po wyczekiwaniach. Ostrożnych, powściągliwych, pełnych niewiary, czy stać mnie na dawne entuzjazmy. ” 
 — Jerzy Pilch